Piłkarze Spójni Ośno wreszcie doczekali się upragnionego sukcesu na terenie rywala. W meczu rozegranym w ramach rozgrywek ligowych pokonali GKP Kłodawa 3:1, notując pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tej rundzie jesiennej.
Trzy trafienia, trzy punkty
Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:3 dla gości. Do siatki rywala trafiali kolejno: Przemysław Begier, Marek Buszczak oraz Gabriel Ryan Da Silva. Trzy bramki i trzy punkty to dorobek, który z pewnością poprawił nastroje w obozie Spójni.
Jak podkreślono w klubowym wpisie, tym razem nie trzeba było szukać pozytywów po meczu – przyszły same, w postaci wyniku i zdobyczy punktowej. Radość z przełamania wyjazdowej niemocy jest tym większa, że kibice i zawodnicy czekali na nią od początku sezonu.
Wyjazdy przestaną być sportem ekstremalnym?
W mediach społecznościowych klubu nie zabrakło też nuty humoru. Autorka wpisu przyznała, że ma nadzieję, iż wyjazdowe mecze przestaną być „małym sportem ekstremalnym”, a ona sama nie będzie musiała specjalizować się w pocieszaniu po nieudanych spotkaniach.
Zwycięstwo w Kłodawie to ważny sygnał dla drużyny – pokazuje, że potencjał na wyjazdach jest, a przełamanie może dodać pewności siebie przed kolejnymi meczami. Warto przypomnieć, że w rozgrywkach amatorskich i niższych ligach zdobycie punktów na wyjeździe często stanowi o końcowym sukcesie, a pierwsza wygrana w delegacji bywa momentem zwrotnym w sezonie.
Teraz przed Spójnią kolejne wyzwania. Jeśli podopieczni utrzymają skuteczność z Kłodawy, kibice mogą spokojnie odetchnąć – i przestać obawiać się wyjazdowych wojaży.
Źródło: MKS Spójnia Ośno Lubuskie
Fot. facebook.com

